Charytawywnie w internecie
Dziś żadna szanująca się organizacja nie może obejść się bez internetu. W końcu mówi się, że jeśli cię nie ma w internecie, to znaczy, że nie istniejesz. Zgodnie z tym sloganem czy maksymą organizacje stawiają na promocję w internecie. Zatrudniają projektantów stron, czasem ktoś robi im stronę za darmo. Żeby pomagać wystarczy jakiś prosty blog, na którym można pisać, co się zrobiło, na co się zbiera fundusze, co się planuje. Ludzie, mam na myśli darczyńców, bardzo chętnie śledzą takie blogi, a (jak pokazują najnowsze badania) organizacje, które mają strony internetowe (uwaga! muszą być regularnie aktualizowane, inaczej nie są ważne!) są postrzegane jako o wiele bardziej wiarygodne niż te, które stron w internecie nie mają. Prędzej wesprzemy fundację, która nie ma siedziby, fizycznie lokalu, niż taką, która nie ma choćby najprostszej strony. Ale większości organizacji do działań w internecie wcale nie trzeba przekonywać. Osoby nimi zarządzające zdają sobie sprawę z siły sieci. Bez internetu przebicie się do szerszej publiki jest praktycznie niemożliwe. I w fundacjach to wiedzą. Jedyne, z czym mają problem to osoby chętne do pracy w internecie za darmo. Potrzebne są przecież: grafika, treść, i wiele innych. Szczególnie w miarę regularna aktualizacja jest niezbędna. Warto, bo wielu internautów pod wpływem chwilowego impulsu przekazuje pieniądze czy kupują gadżety, z których dochód przeznaczony jest na jakiś cel. Łatwo dotrzeć do dużej ilości ludzi pokazując na stronie zdjęcia, filmy, co dusza zapragnie. Wszelkie chwyty dozwolone, aby przekonać do siebie darczyńców. Wiele banków umożliwia wykonanie przekazania pieniędzy w dużo prostszy sposób niż przelew. Jest to duże ułatwienie, za samo przekazanie internauta nie płaci, tym chętniej przekazuje pieniądze. Internet niewątpliwie stał się zupełnie niezależną przestrzenią, która rządzi się swoimi prawami, ale na szczęście fundacje uczą się tych reguł, uczą się korzystać z możliwości, jakie sieć daje nam wszystkim.