Ja jako wolontariusz

Pomoc humanitarna w Polsce rozwija się z roku na rok. Stąd też oferta prac dla wolontariuszy poszerza się praktycznie z każdym miesiącem i z każdą nowo powstałą organizacją. Wiele osób zastanawia się nad rozpoczęciem współpracy z organizacją niosącą pomoc innym, ale zadaje sobie pytanie: co będę tam robił? Wolontariat jako akcja społeczna kojarzy się ze zrobieniem zakupów staruszce unieruchomionej w domu. Ale to fikcja, już od lat tak nie jest. Dziś organizacji są tysiące, każda potrzebuje pomocy, każda jest trochę inna. I każda potrzebuje wolontariuszy, rekrutując ich najpewniej cały rok. Dlatego najlepiej najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: co mnie fascynuje? Co chcę robić? Co jest moją pasją? I: komu chciałbym pomóc? Są osoby, które od razu wiedzą, że chcę pomagać na przykład dzieciom. Nie mając wykształcenia pedagogicznego, mogą pod okiem specjalisty pomagać w domu dziecka, przedszkolu, świetlicy środowiskowej. Jeśli jesteś dobrym słuchaczem i osobą empatyczną oraz cierpliwą, warto odwiedzić najbliższy dom spokojnej starości. Może rozjaśnisz jesień życia jakiejś staruszce spragnionej przyjacielskiego kontaktu z człowiekiem. Dla osób szczególnie zmotywowanych i o mocnych nerwach polecamy hospicja. Tam zawsze potrzebni są wolontariusze. Bo też rzadko kto zagrzewa tam miejsca. Jeśli kochasz zwierzęta, w najbliższym schronisku przyjmą cię z otwartymi ramionami.
Nie każda forma wolontariatu musi wiązać się z pomocą społeczną. Możesz związać się z organizacją studencką i opiekować się zagranicznymi studentami przyjeżdżającymi do Polski na stypendium. Możesz udzielać się w dziale biurowym, pisać wnioski o dotacje i pisma urzędowe. Studenci prawa mogą udzielać porad prawnych. Istnieją organizacje powołane specjalnie do tego celu. Oczywiście nad każdym studentem czuwa osoba z uprawnieniami. Jeśli masz uzdolnienia muzyczne, możesz prowadzić zajęcia dla dzieci na przykład w świetlicy. Możesz tam uczyć języków, gry na instrumentach, obsługi komputera.

Kaerierę zawodową zacznij od wolontariatu

Młodzi ludzie kończą studia i często nie mogą znaleźć pracy. Część z nich wybiera kierunki studiów, które nie gwarantują zatrudnienia. Zwłaszcza humaniści muszą liczyć się z tym, że łatwo nie będzie. Łatwo można jednak zawojować rynek pracy, jeśli już podczas studiów, a nawet liceum czy gimnazjum rozpocznie się przygodę z wolontariatem. Organizacje humanitarne w całym kraju z otwartymi ramionami przyjmą wszystkich ochotników. Jest to o tyle ciekawa propozycja, że młodzi ludzie mają często potrzebę pomagania innym. W ten sposób mogą się więc zrealizować. A przy okazji bardzo wiele nauczyć. Jak znaleźć organizację? W internecie, na stronach ngo’sów, czyli organizacji pozarządowych, znajduje się wiele ogłoszeń. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Począwszy od robienia zdjęć, roznoszenia ulotek, sprzątania aż po prowadzenie księgowości. Dla młodych ludzi przewidziano proste czynności, ale w każdej, nawet najmniejszej fundacji, jest możliwość rozwoju. Przede wszystkim dlatego, ze człowiek staje się częścią organizacji i to od niego wiele zależy. Powoli standardem staje się, że organizacje inwestują w swoich wolontariuszy, tak jak korporacje w pracowników. Już po kilku miesiącach wolontariatu, jeśli wykażesz się zaangażowaniem, możesz liczyć na szkolenia. Najbardziej prawdopodobne, że nauczysz się prac biurowych – organizacji sekretariatu, obiegu dokumentów, obsługi urządzeń biurowych. Umiejętności jak znalazł do porządnego życiorysu. Po studiach zdziwisz się, jak wielu pracodawców będzie cię pytać, co robiłeś na studiach. Niektórzy wymagają nie tylko doświadczenia zawodowego, ale również wolontariatu, choćby w organizacji studenckiej, ponieważ szukają ludzi wszechstronnych. Dobry pracownik to też taki, który ma swoje pasje i życie prywatne! A wyobraź sobie sytuację, gdzie pracodawca ma do wyboru dwóch kandydatów o identycznych kwalifikacjach, z czego jeden z nich na studiach pomagał w fundacji zajmującej się osobami niepełnosprawnymi, stąd zna język migowy. To on dostanie pracę, bo jest osobą nie bojącą się wyzwań i na pewno szybko się uczy!

Wolontariat sposobem na bezrobocie

W dobie kryzysu bezrobocie w Polsce wzrasta w szybkim tempie. Grupy szczególnie zagrożone bezrobociem to osoby po pięćdziesiątym roku życia, które mogą zostać zwolniona w ramach likwidacji miejsc pracy, a następnie będą miały małe szanse znalezienia pracy, ponieważ pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby w wieku przedemerytalnym. Inna grupa to absolwenci, zarówno szkół średnich, jak i szkół wyższych, którzy nie zdobyli jeszcze doświadczenia i dlatego mają problem ze znalezieniem pracy. Dla potencjalnego pracodawcy to duże ryzyko zatrudnić osobę, która nigdy nie pracowała. Ale niezbędne doświadczenie można zdobyć na przykład zostając wolontariuszem. Może to być też rozwiązanie dla osób po pięćdziesiątce. Mogą zdobyć nowe umiejętności. Fundacje i stowarzyszenia w dzisiejszych czasach działają trochę tak, jak firmy. Mają sekretariaty, zatrudniają pracowników biurowych. Dzięki wolontariatowi można nauczyć się obsługiwać urządzenia biurowe, pisać projekty, wnioski o dotacje, poznać podstawy ekonomii, rozliczeń, księgowości. W fundacji czy stowarzyszeniu będą mieli więcej cierpliwości, niż w firmie, a za pracę będą nam szczerze wdzięczni. Inne rzeczy, których można się nauczyć przy okazji nieodpłatnej pracy na rzecz trzeciego sektora to podstawy prawa, obsługa klienta (przecież fundacje też mają swoich kontrahentów, sponsorów), pisanie pism i maili biznesowych, rozmowy biznesowe, pozyskiwanie funduszy, negocjacje, organizacja pracy własnej. Wolontariat to szkoła życia, odpowiedzialności za własną pracę. Z czasem również w wolontariacie awansujemy i zostajemy na przykład szefem zespołu wolontariuszy, zwanym koordynatorem. Inną zaletą pracy woluntarystycznej jest możliwość uczestnictwa w szkoleniach finansowanych przez organizację, dla której działamy. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w dzisiejszych trudnych ekonomicznie czasach wolontariat to doświadczenie, które doceni każdy pracodawca, warto więc umieścić je w swoim curriculum vitae.

Marzenia o pomaganiu

Wiele osób marzy o pomaganiu innym. Chcą zostać lekarzami, ratownikami, poświęcać się dla innych. Wzorując się na wielkich ludziach marzą o dalekich krajach i przygodach związanych z podróżowaniem. W rzeczywistości mało komu udaje się wytrwać przy tych marzeniach, zamiast założyć rodzinę wyjechać jako lekarz misji pokojowej do obszaru objętego działaniami wojennymi. Dla osób szczególnie zdeterminowanych wiele organizacji humanitarnych prowadzi wyjazdy na zagraniczne misje. Mogą w nich wziąć udział na przykład studenci medycyny. Jest to nauka zawodu połączona z praktyką lekarską w najcięższych warunkach. Jednocześnie jest to możliwość pomocy ludziom często naprawdę ogromnie potrzebującym, w krajach objętych konfliktami zbrojnymi, gdzie nie ma idealnych warunków sanitarnych. Wyjazdy takie przynoszą często wiele satysfakcji. Jest wiele organizacji, do których może zgłosić się osoba zainteresowana wyjazdem zagranicznym jako wolontariusz i niesieniem pomocy humanitarnej. Najchętniej przyjmowani są lekarze i pielęgniarki, ale medyczne wykształcenie nie jest konieczne. Poszukiwane są osoby mogące uczyć angielskiego. Są też wyjazdy, gdzie nie jest konieczne żadne wykształcenie, bo wszelkie umiejętności niezbędne w pracy przekazywane są na specjalnych szkoleniach. Warto tu wspomnieć, że lekarze wyjeżdżający na misję oczywiście też są szkoleni. A osoby bez wykształcenia mogą zajmować się sprzątaniem miejsc po działaniach wojennych, mogą pomagać lokalnej ludności w prostych czynnościach jak noszenie wody, budowa, szycie, pranie, opieka nad dziećmi. Mogą brać udział w misjach związanych z ochroną przyrody, renowacją zabytków (w najprostszym zakresie). Taki wyjazd, niezależnie od wykształcenia i docelowego zajęcia jest na pewno wspaniałym doświadczeniem. Zyskuje się ciekawe znajomości, przebywa w odmiennym kulturowo kraju, a przede wszystkim pomaga potrzebującym. Takie działania dają poczucie spełnienia życiowego i są naprawdę bezcenne.

Wolontariat przez internet

Coraz więcej organizacji umożliwia swoim wolontariuszom pracę przez internet. Najbardziej potrzebni są wolontariusze do obsługi na przykład aukcji internetowych, umieszczanych na znanych portalach aukcyjnych na przykład Allegro. Dla organizacji, fundacji czy stowarzyszeń, jest to często dodatkowy dochód. Na aukcjach sprzedawane są na przykład gadżety z logo organizacji. Smycze do telefonów, notesy, długopisy, torby. W cenach nieco wyższych od rynkowych. Za to ludzie kupujący nabywają przecież coś, czego i tak potrzebowali, co prawda trochę drożej, ale wspierając jakąś szczytną ideę. Mają poczucie, że pomagają. Ale ktoś musi te aukcje w internecie umieszczać, a następnie zakupione towary wysyłać. Do tej pierwszej czynności zatrudniani są wolontariusze internetowi. Kontakt z organizacją mają jedynie wirtualny. Jest to wolontariat odpowiedni dla zapracowanych, dla osób, które chcą pomóc, ale mają czas tylko w późnych godzinach nocnych. Inna ciekawa opcja to pomoc przy adopcjach zwierząt ze schronisk. Wolontariusze mogą zajmować się procesem adopcji na każdym etapie. Mogą robić zdjęcia, umieszczać w internecie na stronie organizacji, ale nie tylko. Jest wiele specjalnych stron, gdzie osoby zainteresowane adopcją szukają psów, tam też wolontariusze mogą umieszczać zdjęcia. Mogą odpisywać na maile wpływające na skrzynkę mailową organizacji. Oczywiście mogą też w ogóle prowadzić strony fundacji czy stowarzyszenia, wysyłać maile do sponsorów, starając się pozyskać ich wsparcie finansowe. Jak widać działania osób wspierających stowarzyszenia przez internet są różnorodne. Mogą być bardzo ciekawe, praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie. A są odpowiednie dla każdego, kto dysponuje choć chwilką wolnego czasu. Zaletą tego systemu jest niewątpliwie możliwość pracy w dogodnych godzinach. Wady to brak kontaktu z ludźmi. Jednak większość wolontariuszy, pytanych o swoje motywacje, odpowiada o chęci zawarcia nowych znajomości, poznania kogoś interesującego. Tego niestety wolontariat internetowy nie gwarantuje. Choć z jego rozwojem możliwe, że zaistnieją specjalne fora towarzyskie dla wolontariuszy.